Mroczny:
Mieszkamy ze sobą od ponad czterech lat (od ostatniego roku studiów) i kilka miesięcy temu pojawił się temat ślubu. Obecny układ bardzo mi odpowiada, nie sądzę, aby papierek z usc cokolwiek zmienił jednak rozumiem, że dla Niej to może być ważniejsze niż dla mnie. Zdjęcia w Łazienkach, biała suknia, wszystkie ciocie, babcie, kuzynki, rzucanie ryżu, podróż poślubna, te klimaty. Jeśli to ma Ją uszczęśliwić to jetem w 100% na tak.
Urządziliśmy sobie super zaręczyny, pojechaliśmy na weekend do Paryża, dobra restauracja, pierścionek... Byliśmy bardzo szczęśliwi.
Kiedy wróciliśmy do Polski i zaczęliśmy bardziej planować, pojawił się poważny zgrzyt. Okazuje się, że Ona nie chce przyjąć mojego nazwiska. I nei chodzi mi nawet o całe nazwisko, wystarczyłoby gdyby sobie dodała moje po swoim panieńskim. Ale to również nie wchodzi w rachubę. Kiedy poprosiłem o wyjaśnienie powiedziała, że pod jej obecnym nazwiskiem znają ją na uczelni, że będzie musiała wszystkie dokumenty zmieniać, i że może zmieni za kilka lat.
Ja jednak czuję, że to jest wymówka. Jakby dodała nazwisko po kreseczce wszyscy by wiedzieli o kogo chodzi. Odbieram to tak, że Ona w jakiś sposób nie chce pokazywać całemu światu, że jest ze mną związana, albo nie chce się do końca angażować... Nie wiem. Dziwi mnie to bardzo, ponieważ od początku jasne jest, że to Jej bardziej zależy na tym, aby nie żyć dalej "na kocią łapę". Czuję się trochę zrobiony w bambuko. Dodam że moje nazwisko nie brzmi śmiesznie ani nic takiego więc raczej to nie jest problemem.
Najgorsze jest to, że to drobne nieporozumienie wymyka się nam spod kontroli i niepotrzebnie psuje nam humory. A moglibyśmy się skupić już na planowaniu :)
Kurkuma:
Czemu nie chcę nazwiska po kreseczce? Bo będzie dłuuuugie! Nasze nazwiska mają po cztery sylaby, a ja nie wyobrażam sobie funkcjonowania z nazwiskiem o długości - bagatela - ośmiu sylab. Z całym szacunkiem dla posłanki, jakoś nie odpowiada mi wizja bycia drugą Śledzińską-Katarasińską.
Wymiana własnego nazwiska na mężowskie też nie wchodzi w grę z przyczyn oczywistych. Pod własnym nazwiskiem jestem znana w społeczności akademickiej i pod własnym nazwiskiem publikuję. Może dla kobiet, które zajmują się dziećmi/domem i nie dbają o spójny wizerunek na zewnątrz, przyjęcie nazwiska męża wydaje się czymś naturalnym. Dla mnie, niestety, nie.
Warto przypomnieć, że mój drogi przyszły Mąż również może zmienić z okazji ślubu nazwisko - na moje:-) Wtedy mielibyśmy te same nazwiska i nikt nie miałby wątpliwości, że jesteśmy małżeństwem. Ja nie mam absolutnie żadnego interesu w tym, aby ukrywać swoje przyszłe małżeństwo przed całym światem. Dlaczego chciałabym w takim razie ślubu? W ogóle nie rozumiem tych podejrzeń.
Po prostu mam swoje praktyczne racje, a przyszły Mąż doszukuje się jakichś innych motywów. Jestem skłonna podejrzewać, że Jemu chodzi o znalezienie jakiegoś powodu, żeby jednak planowany ślub odwlec w czasie i stąd drobne nieporozumienie urasta do rangi przeszkody nie do przeskoczenia.
1anaa, 17-05-09, 10:33
Miałam podobną sytuację, jestem wykładowcą akademickim. Nazwisko mam cholernie długie, męza nazwisko też jest nizbyt krótkie, a jeszcze moje imię...
zgłoś do moderacjiAle małżeństwo to sztuka kompromisów - mam podwójne i nie żałuję, bo wiem że mojemu mezowi z tym milej.
A wymiana dokumentów? Po prawie roku zmieniłąm dowód osobisty, i zgłosiłam to w US, z reszty dokumentów nic nie zmieniałam bo i tak jest w nim częśc mojego obecnego nazwisk więc zawsze mogę wytłumaczyć, że ja to ja. A z czasem same się wymienią.
2awa, 17-05-09, 10:51
dokładnie!
zgłoś do moderacji3richard, 17-05-09, 11:59
W naszej kulturze zmiana bądź brak zmiany nazwiska przez małżonkę ma bardzo duży wpływ na wizerunek męża... I nie chodzi o problemiki typu zmiana dokumentów, a o bycie postrzeganym jako pantoflarz, niewystarczająco męski, itp. Niezależnie od tego, jak bardzo otwarty i nowoczesny byłby mroczny, nie żyje on w społecznej próżni. Ma on ojca, wujków, stryjów, kolegów z pracy, kumpli ze studiów, itp. Co więcej, wydaje mi się, że kiepski wizerunek Mrocznego będzie również psuł wizerunek kurkumy (co myślicie w głębi serca o kobiecie, która wychodzi za fajtłapę?).
Poza tym postawa kurkumy wydaje mi się strasznie twardogłowa i niedążąca do kompromisu (nazwisko z kreseczką to *jest* kompromis!). Jeżeli to jeszcze jej zależy bardziej na ślubie, to nie za bardzo widzę, dlaczego miałaby postawić na swoim... Taka postawa też nie wróży dobrze na rozwiązywanie konfliktów w przyszłym wspólnym życiu. Na miejscu Mrocznego poważnie zastanowiłbym się nad zaletami życia na kocią łapę w takiej sytuacji!
zgłoś do moderacji4ava.adore, 17-05-09, 17:41
Szczena mi opadła, że ktoś może dobrze uargumentowane obiekcje przed przyjęciem nazwiska męża tłumaczyć sobie niechęcią do ujawnienia związku... Mroczny, nie obraź się, ale to trochę zalatuje paranoją ;)
Sama po ślubie miałam podwójne nazwisko, wybrałam tę opcję sama, bez żadnych nacisków ze strony męża ani jego rodziny, ale mimo to nigdy nie zaczęłam się z nim identyfikować, do tego stopnia, że kiedy ktoś zwracał się do mnie nazwiskiem męża, reagowałam z dużym opóźnieniem ;) W końcu pozbyłam się go z dużą ulgą. Więc rozumiem, że ktoś może nie chcieć zmiany, tak po prostu, bez żadnych podtekstów; że może się obawiać tego braku akceptacji w sobie (BTW, jeśli ktoś się do ciebie zwraca "Pani Y", a ty odruchowo poprawiasz na "Pani X", dopiero dajesz pożywkę dla plotek) i trudności z przyzwyczajeniem się - i uważam, że są to powody wystarczające do tego, aby tej zmiany nie przeprowadzać. Uważam jednak również, że Kurkuma trochę demonizuje (albo próbuje zracjonalizować swoją podświadomą niechęć ;)), większość ludzi w Polsce jest jednak przyzwyczajona do tego, że w pewnym momencie życia kobieta zmienia nazwisko :)
Richardzie, nie wydaje mi się również, że podwójne nazwisko jest takim wielkim kompromisem. W końcu nadal kobieta ponosi wszystkie, mentalne i biurokratyczne, koszty tej zmiany. Może gdyby oboje się zdecydowali na podwójne? Mroczny, jak się na coś takiego zapatrujesz?
zgłoś do moderacji5julencja, 17-05-09, 19:36
Podpisuję się pod wszystkim, co napisała ava.adore. Dla mnie doszukwianie się w racjach kurkumy niechęci do pokazania małżeństwa światu jest całkowicie nieuzasadnione. Tak, jak ona sama pisze - po co w takim razie chciałaby ślubu?
Poza tym, nie sprowadzajcie idei małżeństwa do jednej tylko kwestii wspólnego nazwiska. OK, utarło się w naszym zakątku cywilizacji, że żona nosi nazwisko męża, ale np. w Belgii to dość powszechne, że żony zostają przy swoim.
Acha, ja mam podwójne nazwisko. Na własne życzenie, bo nazwisko męża uważam za zabawne i też chciałam je mieć:)
zgłoś do moderacji6Lilka, 17-05-09, 20:37
Ja tez nie chce zmieniac nazwiska po slubie, poniewaz bardzo lubie moje, a raczej sie do niego przyzwyczailam. I jest cholernie dlugie, nikomu nie udaje sie go napisac bezblednie za pierwszym razem. Serio :) Jakbym jeszcze sobie dodala do tego drugie, to by sie nie zmiescilo nawet w jednej linijce w dowodzie osobistym.
zgłoś do moderacjiDla mnie malzenstwo to milion spraw, nazwisko jest tu akurat najmniej wazne. Dogadajcie sie tylko, jakie nazwisko beda mialy dzieci.
7Bellissa, 17-05-09, 22:37
A ja również popieram że małżeństwo to sztuka kompromisu. Ja nie mogłam się już doczekać kiedy będziemy z mężem mieć to samo nazwisko :)
zgłoś do moderacji8jerry, 18-05-09, 00:11
Bardzo zły początek. Kurkuma chce ślubu, Mroczny niekoniecznie ale jeśli to dla niej ważne to się zgodzi. Mroczny chce zmiany nazwiska ale Kurkuma kategorycznie odmawia. Od razu widać kto ma zamiar forsować swoje racje. Reasumując: Mroczny przemyśl ślub!
zgłoś do moderacji9imoł, 18-05-09, 04:03
phi jeśli dla faceta jest tak ważne nazwisko...
w obecnych czasach i to dla kobiety znanej w środowisku pod panieńskim, wręcz naturalne jest zostanie przy panieńskim albo wzięcie podwójnego (jeśli się np nie obawia długości).
ja i mój facet mamy oboje długie nazwiska. w razie ślubu biorę pod uwagę podwójne (mimo długości) lub pozostanie przy panieńskim.
argumenty Richarda o wizerunku są jak piękny portrecik polskiego patriarchatu.
zgłoś do moderacjijakoś mąż mojej kuzynki zmienił nazwisko na jej - ładniejsze. i jakoś na wsi nie wzbudziło to większej sensacji, jakkolwiek niecodzienny przypadek. bez przesady, żeby się w XXI w. przejmować co sobie ludzie pomyślą.
inteligenti, ludzie na poziomie na pewno zrozumieliby, że Kurkuma została przy panieńskim ze wzgl. na swoją pozycję zawodową i społeczną
10zazulka, 18-05-09, 09:59
Moim zdaniem chęć/niechęć do przyjęcia nazwiska może mieć różne przyczyny. I każda z tych przyczyn powinna dawać kobiecie prawo to takiego, a nie innego wyboru. Ja mam podwójne nazwisko i wyraźnie powiedziałam przed ślubem, że po prostu nie chce być brana za osobę spokrewnioną z teściami. Ponadto moje imię jest krótkie, a nazwisko panieńskie i nazwisko męża maja po 2 sylaby. Doskonale rozumiem rozważania dotyczące brzmienia nazwiska i argument z posłanką Śledzińską-Katarasińską do mnie w pełni przemawia. To tak, jak z wybieraniem imienia dziecku - staramy się przecież, żeby pasowało do nazwiska, nie brzmiało śmiesznie.
zgłoś do moderacjiJeśli kobieta z jakiegoś powodu chce zostać przy swoim nazwisku, nie widzę przeszkód, wręcz wydaje mi się, ze to zupełnie naturalne. Używanie tego argumentu jako karty przetargowej w dyskusji "czy w ogóle brać ślub" jest moim zdaniem chwytem niezbyt poważnym. Argumenty Richarda (bo co ludzie powiedzą) trącą moim zdaniem dulszczyzną i zaściankowym myśleniem.
11fanka_dody, 18-05-09, 10:48
mroczny, najpierw w ogole nie chciales sie zenic, robisz to tylko zeby Tw3oja dziewczyna miala radche ze zdjec w Lazienkach i sypania ryzu, a tak Ci zalezy na tym, zeby zmienila nazwisko?? Przeciez sam bys jej tego nawet nie zaproponowal?? taki niby wyzwolony, papierek z USC nic nie zmieni, a drobnomieszczanskie nawyki wychodza bokami.
zgłoś do moderacji12jerry, 18-05-09, 12:20
To może w ten sposób używając argumentacji zazulki:
"Moim zdaniem chęć/niechęć do przyjęcia nazwiska może mieć różne przyczyny. I każda z tych przyczyn powinna dawać kobiecie prawo to takiego, a nie innego wyboru."
Moim zdaniem chęć/niechęć do wzięcia ślubu może mieć różne przyczyny. I każda z tych przyczyn powinna dawać mężczyźnie prawo to takiego, a nie innego wyboru.
"Jeśli kobieta z jakiegoś powodu chce zostać przy swoim nazwisku, nie widzę przeszkód, wręcz wydaje mi się, ze to zupełnie naturalne."
Jeśli mężczyzna z jakiegoś powodu nie chce formalizować związku, nie widzę przeszkód, wręcz wydaje mi się, ze to zupełnie naturalne.
Mroczny ustępuje zgadzając się na ślub, Kurkuma nie chce ustąpić za żadną cenę tym samym nie potrafi pójść na kompromis. Na miejscu Mrocznego nie żenił bym się, można żyć bez ślubu, przecież mamy XXI w. :)
zgłoś do moderacji13zazulka, 18-05-09, 12:50
jerry, ale my tu chyba nie rozmawiamy o kwestii ślubu, tylko przyjmowania nazwiska, nie?
Ze zdaniami:
"(...) chęć/niechęć do wzięcia ślubu może mieć różne przyczyny. I każda z tych przyczyn powinna dawać mężczyźnie prawo to takiego, a nie innego wyboru.
Jeśli mężczyzna z jakiegoś powodu nie chce formalizować związku, nie widzę przeszkód, wręcz wydaje mi się, ze to zupełnie naturalne."
zgadzam się w pełni :)
Zresztą w ogóle nie jestem fanką "kompromisów", na szczęście życie mnie nie doświadcza ich potrzebą/koniecznością :)
zgłoś do moderacji14jerry, 18-05-09, 13:08
"Obecny układ bardzo mi odpowiada, nie sądzę, aby papierek z usc cokolwiek zmienił jednak rozumiem, że dla Niej to może być ważniejsze niż dla mnie."
Czyli jest to jakaś uległość ze strony Mrocznego i Kurkuma powinna się odwdzięczyć tym samym. On rozumie, że "papierek" jest dla niej ważny i zgadza się na ślub, ona nie rozumie, że dla niego jest ważne nazwisko, wysuwa dziwne argumenty, nie chce kompromisu.
Ciekawe co będzie dalej, np. kiedy pojawi się dziecko? Jakie będzie mieć nazwisko? Taty czy mamy? A może oba? Dla mnie odpowiedź jest jasna: będzie miało nazwisko Kurkumy ponieważ ona tak zechce i Mroczny jak zwykle nie będzie miał nic do powiedzenia.
zgłoś do moderacji15zazulka, 18-05-09, 13:57
jerry, nie jesteś chyba żonaty :)
W trakcie załatwiania formalności ślubnych w USC podejmuje się decyzję dotyczącą nazwiska przyszłych dzieci, pewnie mozna to potem zmienic, ale wymagaloby to sporo zachodu.
Nie jestem dobra w kompromisach, ale dla mnie wygląd to tak: Mrocznemu NIE PRZESZKADZA sam pomysl slubu, wiec jego ustepstwo nie wymaga duzych poswiecen. Jego postawa "nie zalezy mi na tym" (a nie: „bardzo tego nie chcę”) sprawia, że z jego strony kompromis jest mało "bolesny".
Może należałoby rozważyć racje obu stron nadając im jakieś wartości - powiedzmy od -5 do 5 :) (bowiem może mylę się oceniając stopień ewentualnego "poświęcenia" Mrocznego).
Mroczny - niechęć do ślubu -x, pragnienie by Kurkuma miała jego nazwisko +y
Kurkuma - pragnienie ślubu +z, niechęć do zmiany nazwiska -v
sumujemy, porównujemy wartości itp. i podejmujemy decyzję :)
Moze to brzmi trywialnie, ale w moim przypadku taka kalkulacja sie sprawdza. Przeprowadzamy ją z mężem na poczatku kazdej dyskusyjnej sprawy i zwykle porownujemy stronę na "-", czyli jesli ktores z nas BARDZO czegos nie chce, to bez wzgledu na to, jak bardzo drugiej stronie zalezy, wybieramy opcję, która w ogólnym rachunku jest mniej przykra. Np. jedno z nas chce jechac na wakacje do cieplych krajow, drugie koniecznie do chlodnych. Jesli wsrod nas jedno jest zmarzluchem, wybierzemy cieple kraje, jesli jedno nie znosi upalow i slonca - zimne :) Jesli jedno marznie, a drugiemu wiecznie jest za goraco, staramy się określić, które z nas bardziej dotkliwie odczuwa nieodopowiednią dla siebie temperaturę. Taka postawa wymaga jednak dużej empatii, poszanowania odrębności drugiej osoby i umiejętności bezbolesnego rezygnowania z własnych pragnień na rzecz dobrego samopoczucia drugiej strony.
Pisząc to doszlam do wniosku, ze ja bym podeszla do sprawy inaczej - zrobilabym katalog strat, czyli: niechec Mrocznego do slubu, niechec Mrocznego do zaakceptowania pozostania Kurkumy przy panieńskim nazwisku, niechec Kurkumy do zycia bez slubu, niechęć Kurkumy do zmiany nazwiska...
Ludzie mniej asekuranccy i mniej obawiający sie nieprzyjemnosci, mogą zrobić bilans zysków, ktory też pewnie zadziała :)
(ja w głębi serca rozumiem argument męża chcącego by żona nosiła jego nazwisko, co więcej nie wyobrazam sobie pozostania przy panienskim, ale rozumiem tez argumenty Kurkumy i staram się "wejść w jej buty")
zgłoś do moderacji16słoikipoogórkach, 18-05-09, 21:57
>"Obecny układ bardzo mi odpowiada, nie sądzę, aby papierek z usc >cokolwiek zmienił jednak rozumiem, że dla Niej to może być ważniejsze >niż dla mnie."
>Czyli jest to jakaś uległość ze strony Mrocznego i Kurkuma powinna się >odwdzięczyć tym samym.
Eeeeee? Dla mnie postawa faceta, który robi wielką łaskę, że się żeni i oczekuje czegoś w zamian jest jakaś chora. Albo gość chce się żenić i się żeni albo nie chce i się nie żeni. Stawianie ultimatum w takich sprawach jest co najmniej dziwne.
Co do nazwiska - spór ten jest tak trywialny i wydumany, że aż musi stać za nim coś więcej.
Kurkuma - co Ci szkodzi dla świętego spokoju przyjąć podwójne nazwisko? Rozumiem, że porzucenie nazwiska panieńskiego w Twojej sytuacji jest strzelaniem sobie w kolano, ale jeśli jemu tak strasznie zależy, żebyś miała podwójne, to ja nie widzę powodów, żeby się upierać w tak bzdurnej i trywialnej kwestii. I tak w publikacjach Twoje panieńskie nazwisko będzie pierwsze i ono będzie pamiętane.
Mroczny, Twój upór jest dla mnie przedziwny. Kobieta chce stanąć z Tobą na ślubnym kobiercu i przed wszystkimi znajomymi i całą rodziną ogłosić, że ślubuje Ci miłość i wierność. Na jakiej podstawie sądzisz więc, że się Ciebie wstydzi? Jeśli w przeszłości była jakaś sytuacja, która mogłaby na to wskazywać, to myślę, że powinniście sobie wyjaśnić parę rzeczy przed ślubem. Jeżeli zaś wyczytujesz taką intencję z (powtarzam) całkowicie bzdurnej kwestii tego, że ona nie chce mieć Twojego nazwiska, to coś tu nie gra...
I ostatnia sprawa:
zgłoś do moderacjiMroczny, czy Ty naprawdę chcesz tego ślubu?
Kurkuma, czy Ty czasem nie zmuszasz go do czegoś, czego on wcale nie chce?
Piszesz "Jestem skłonna podejrzewać, że Jemu chodzi o znalezienie jakiegoś powodu, żeby jednak planowany ślub odwlec w czasie."
Skoro jesteś skłonna podejrzewać, że on nie chce się żenić, to po cholerę cały ten ślub? Czy Ty mu przypadkiem czegoś nie narzucasz?
17A., 18-05-09, 22:30
Nie rozumiem dlaczego nie możesz przyjąć nazwiska męża i mieć go w dokumentach, a publikować nadal pod panienskim. Znam kobiety, które tak zrobiły. Można powiedzieć, ze jest to swego rodzaju "pseudonim artystyczny". Tak więc twoje publikacje będą dalej pod nazwiskiem panienskim - rozpoznawalnym. A w papierach możesz mieć męża lub podwójne.
zgłoś do moderacji18Shot (Piotr Szotkowski), 19-05-09, 14:42
Biorę ślub 27 czerwca, narzeczona chce zmienić nazwisko na moje – ale przyznam, że tego nie rozumiem (choć nie mam nic przeciwko).
Nie przemawiają do mnie argumenty „społeczne” – jeśli ktokolwiek miałby mnie oceniać po tym, czy moja żona nosi moje nazwisko, to raczej ten ktoś ma problem, a nie ja.
Raczej nie wyobrażam sobie zmiany swojego nazwiska na nazwisko narzeczonej, więc oczekiwanie, że ona miałaby tak zrobić jest dla mnie kuriozalne (i szczytem hipokryzji) – ale jeśli Mroczny tak bardzo chce, żeby nosili to samo nazwisko, to w czym problem, żeby zmienił?
zgłoś do moderacji19LILI, 19-05-09, 16:01
Niech facet zmieni nazwisko na nazwisko żony i po problemie;)
zgłoś do moderacji20Ania, 19-05-09, 20:10
Dokladnie, jak facetowi tak bardzo przeszkadzaja rozne nazwiska to zawsze jest mozliwosc taka, ze on zmieni na jej. Znam jedno takie malzenstwo :)
zgłoś do moderacji21pstr, 19-05-09, 20:50
w środowiskach akademickich i artystycznych to zupełnie normalne, że kobieta nie chce zmieniać swojego nazwiska. jest mnóstwo przykładów ze świata znanych ludzi, którzy tak postąpili. a co do kreseczki - 8 sylab to przesada. Ktora z pan chciałaby sie nazywać np. Anna Makowicka-Rozwadowska czy Katarzyna Kasperkwiewicz-Witaszyńska?
zgłoś do moderacji22laureion, 19-05-09, 22:34
Anna Makowicka-Rozwadowska to jeszcze, ale np. Weronika Rozwadowska-Fiutek? :D
zgłoś do moderacji23guaxary, 19-05-09, 22:48
Żadne z Was nie ma racji - ale niestety jakąś decyzję co do nazwiska podjąć trzeba.
Bardzo nie spodobał mi się argument Kurkumy o jej karierze akademickiej i pogardzie dla kur domowych. W 'moim' środowisku akademickim ludzie zmieniają nazwiska, mają domy, dzieci. I tylko ktoś bardzo zakompleksiony wypowiedziałby się z taką pogardą o kurach domowych i odmówił im prawa do posiadania wyższych pobudek duchowych uniemożliwiających przyjęcie nazwiska męża.
Wydaje mi się, że między Wami obojgiem gra nie toczy się o nazwisko, tylko o pozycję przywódcy stada.
zgłoś do moderacji24Iluzja, 20-05-09, 21:36
Ale jakie właściwie znaczenie ma dla faceta nazwisko jego żony? Przecież to nadal ta sama baba, bez względu na nazwisko.
zgłoś do moderacjiZ praktycznego punktu widzenia - to ona potem będzie je miała w dokumentach i będzie się nim posługiwała, to ona będzie musiała zmieniać rozmaite papierki. Męża to nie dotknie. W związku z tym to żona powinna zdecydować. (Tak samo zresztą nie wyobrażam sobie narzucania mężowi zmiany nazwiska.)
Po ślubie zostawiłam sobie panieńskie nazwisko, też bez żadnego głębszego podtekstu - przyzwyczaiłam się do niego, nie jest gorsze od nazwiska mojego męża i zwyczajnie nie widzę powodu, żeby je zmieniać. Podwójne nie wchodziło w grę, bo nie lubię. Dla potencjalnych dzieci razem wybraliśmy nazwisko mojego męża (bo jest nieco prostsze - moje często jest przekręcane). Moje własne nazwisko ma dla mnie znaczenie, ale jakim prawem miałabym ingerować w cudze?
Swoją drogą, teraz chyba częściej dziewczyny dodają sobie drugie nazwisko niż zmieniają na mężowskie - przynajmniej takie mam wrażenie, obserwując moje koleżanki ze studiów, aczkolwiek to nie jest dostatecznie duża i różnorodna próbka. ;) Ze znanych mi dziewczyn te, które zmieniły nazwiska, po prostu ich z różnych względów nie lubiły i skorzystały z okazji.
25aadrianka, 20-05-09, 21:38
Mroczny, przyjmij po prostu jej nazwisko, jeśli zależy Ci, byście oboje mieli jednakowe. Jeśli nie chcesz, przemyśl swoje racje, które przemawiają przeciwko takiemu rozwiązaniu, a może z większym zrozumieniem podejdziesz do argumentów narzeczonej.
zgłoś do moderacji26atam, 21-05-09, 01:34
"Wydaje mi się, że między Wami obojgiem gra nie toczy się o nazwisko, tylko o pozycję przywódcy stada."
zgłoś do moderacjiMam takie samo odczucie.
Kobita chce pokazać że ma jaja! :)
27aga, 21-05-09, 15:12
Ok, ale jeśli papierek nie jest dla niego ważny to tym bardziej nie powinna być istotna zmiana nazwiska.
zgłoś do moderacji28madzioreck, 06-06-09, 11:07
Ludzie, nie macie poważniejszych problemów? Co ma wspólnego chęć wzięcia ślubu z nazwiskiem? Co to w ogóle jest za różnica? Jeśli ktoś chce zostać przy własnym nazwisku, to dlaczego na siłę mu je zabierać lub dokładać nowe?
zgłoś do moderacji29mala_awanturka, 17-06-09, 13:46
Ślub jest tylko papierkiem z Usc?
Ślub jak sama nazwa wskazuje jest ślubowaniem.
Miłości, wierności, szacunku. Gotowością zadeklarowania: tak chcę być z Tobą, dzielić z Tobą radości i troski. Nie tylko teraz jak mi jest dobrze, ale jak nam się pogorszy to wtedy poniesiemy po równo konsekwencje: podziału majątku, odpowiedzialności za dzieci.
Ale także jest tą magią, że można z dumą mówić to moja żona mój mąż.
Dla mnie to jest super.
A nie myślisz że się powinieneś pospieszyć żeby ci ktoś dziewczyny nie podkradł? Ktoś kto zabaczy jaka jest fajna?
Ktoś kto przyjdzie do niej i powie "dziewczyno znam Cię krótko, ale jesteś dla mnie drugą połówką. Zostań moją żoną, będę pękał z dumy że taka genialna dziewczyna chce dzielić ze mną życie i zalożyć rodzinę. Jestem szczęściarzem."
Z kim będzie wolała być? Z kimś kto myśli o niej jak o szczęściu które go spotkało, czy z gościem który jej robi łachę i wyśmiewa ten ryż i te kuzynki i ten cały kram weselny.
Helloł!!! Co Ty tego nie widzisz?
Jak Ci ją kiedyś ktoś zbajeruje, to sie nie zdziw.
Co do nazwiska.
Powinieneś być dumny z przyszłej żony, że robi karierę naukową. Żyjemy na takim że się tak wyrażę zadupiu mentalno-poglądowym że kobiecie jest ciężko coś osiągnąć do musi być dziesięć razy lepsza, sprytniejsza i sto razy bardziej pracowita żeby osiągnąć podobny status.
Twoja narzeczona jest nowoczesną kobietą i pewnie mądrą.
O co Ci chodzi z tym nazwiskiem? Czy Ona Ci wierci dziurę w brzuchu żebyś Ty przyjął jej nazwisko?
Jedz sam na tydzień w Bieszczady. Przemyś to wszystko dobrze. W końcu będziesz przyrzekał. Dajesz słowo honoru na ślubie.
Pozwól jej być kim jest, wspieraj ją, dbaj o nią jak tylko potrafisz.
Zapewne wróci to wszystko do Ciebie o zdwojonej mocy. Jeśli będzie szczere to Ci się opłaci.
Pozdrawiam.
zgłoś do moderacji30Kuciak, 04-07-09, 01:42
Jak dla mnie, kompromis czyli dwuczłonowe nazwisko jest jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem. Bo niby dlaczego, skoro oboje nie chcą przyjąć nazwiska swego partnera, ktoś miałby ulec drugiemu? Wtedy ten ktoś, poczuje się mniej ważny, a to może w końcu doprowadzić do poważniejszych ekscesów. On przyjmuje jej nazwisko po myślniku, ona tak samo jego i sprawa jest rozwiązana, bez strat w ludziach. ;-) Pozdrawiam!
zgłoś do moderacji31Bathilda, 18-07-09, 12:19
A ja uważam, że każdy ma prawo podjąć decyzję o własnym nazwisku. Jakie nazwisko planujecie dla wspólnych dzieci? Bo praktyczne trudności z budowaniem rozpoznawalności nowego nazwiska mogą być mniejsze niż praktyczne trudności z tym, że ma się inne nazwisko niż własne dzieci. Wiem bo znam parę takich przypadków.
BTW nie wyszłabym nigdy za faceta który by mi prosto w oczy powiedział, że nie chce się żenić i robi mi tę grzeczność bo mi bardzo zależy.
zgłoś do moderacji32Saint, 24-07-09, 21:35
Kurkuma, cieniutkie te Twoje argumenty. Wystarczy chcieć
zgłoś do moderacji33p.b., 25-07-09, 23:07
Uważam, że Kurkuma ma absolutną rację. Jeśli jest kimś znanym, publikującym pod swoim nazwiskiem i ludzie czytający jej słowa znają ją właśnie z jej teraźniejszego nazwiska nie ma powodu by je zmieniać. Poprzez upieranie się przy zmianie nazwiska Mroczny chce pokazać przynależność Kurkumy do Niego. Nigdy nie zrozumiem takiego argumentu... Mroczny, nie chcesz zbytnio ślubu to czemu tak się przy tym upierasz? Sprzeczność sama w sobie.
zgłoś do moderacji34Anonim, 30-07-09, 18:20
...Mroczny ma rację, dlaczego nie wiem bo nawet nie czytałem, ale jestem mężczyzną i popieram swojego przedstawiciela.
zgłoś do moderacji35beka, 30-07-09, 22:54
Ja jako maz chcialabym aby moja przyszla zona nosila moje naziwsko . Wtedy bym czula sie dumnie. A jesli naziwsko przejelabym po kobiecie to jak bym wygladala wobec kumpli..yy ja z caloscia rozumie mrocznego i w pelni go popieram . Jesli jego przyszla zona nie chce przyjac naziwska i on rowniez niech pojda na kompromis. I mowicie ze to mroczny powinien przemyslec slu , tylko dlatego ze nie chce przyjac naziwska zony , to rowniez dotyczy jej . Jesli juz sa takie problemy w tym , co bd potem ...??
zgłoś do moderacji36Chłodna, 10-09-09, 17:38
Hmm... jeśli nie weźmiesz nazwiska męża, to mało kto będzie wiedział, że jesteście małżeństwem. ja bym zrobiła jednak kreseczkę. Możesz używać nieoficjalnie tylko jednego nazwiska a oficjalnie = obu. Mężowi też będzie milej :)
zgłoś do moderacji37sandy, 30-09-09, 13:53
Z małej rzeczy robicie wielki problem. Innymi słowy problemem nie jest sama zmiana nazwiska - problem tkwi gdzie indziej.
Mroczny, czy kiedykolwiek planowałeś ożenić się z Kurkumą? Jeśli tak, to odpada stwierdzenie, że robisz łaskę partnerce godząc się na ślub. Podejrzewam, że zawsze chciałeś by żona nosiła twoje nazwisko (tylko twoje albo panieńskie + twoje). Rozumiem dlaczego to dla Ciebie ważne - co z tego, że jest XXI wiek, tu chodzi o pokazanie światu "to jest kobieta mojego życia". Nie rozumiem natomiast Kurkumy - publikować możesz pod panieńskim nazwiskiem, choć w dokumentach posługiwać będziesz się dwoma. A dopatrywanie się pretekstu do odwołania ślubu itd. jest śmieszne.
Od początku mam wrażenie, że Kurkuma próbuje już teraz nakryć pantoflem Mrocznego. Czy przez te 4lata tez tak było?
Na koniec nasuwa mi się pewna myśl. Dlaczego Kurkuma TERAZ chce ślubu? Czy to nie jest czasem tak, że kobietka przestraszyła się, że Mroczny jej ucieknie? Może nie czujesz się pewna tego związku, więc dla świętego spokoju chcesz ślubu? Skoro publikowanie pod panieńskim nazwiskiem jest takie ważne dla Ciebie, to po co Ci ślub, skoro stawiasz na karierę? Ślub wiąże się przecież z wizją założenia rodziny - skoro do tej pory żyliście na kocią łapę, to ślub jest przełomem w waszym związku: to taki sygnał "tak, chcemy być razem, chcemy tworzyć rodzinę, budować wspólną przyszłość".
Podsumowując - tu tak naprawdę nie chodzi o nazwisko ale o coś głębszego. Może odpocznijcie od siebie i np. na tydzień wyjedźcie w różne miejsca? Albo odwiedźcie psychologa czy jakiegoś innego specjalistę, który będzie mógł wam pomóc.
:)
zgłoś do moderacji38czerwony kapturek, 23-10-09, 12:11
Kurkuma - naprawdę chcesz wziąć ślub z facetem, który na forum internetowym mówi, że robi to tylko dlatego, że Ty masz na to ochotę, a dla niego to nic nie znaczy? Zmiana nazwiska to poważna sprawa. Sama planuję je zmienić, ale też się zastanawiam jak na to zareaguję. Jednak trochę się z nim utożsamiam - zawsze byłam XY, a tu nagle XX. Wzorzec kulturowy się zmienia, kobiety nie dostosowują życia do swoich mężów i myślę, że coraz ciężej jest nam się dostosować do symbolicznych form tego podporządkowania się. Zmiana nazwiska jest właśnie symbolem podporządkowania się.
zgłoś do moderacjiAle w tym wypadku ważniejsze chyba jest to, że przyszły małżonek podchodzi do tego jak do pójścia do fryzjera, albo wyprawienia 18tki. Małzeństwo naprawdę ma mieć jakiś sens. Jeśli nic nie zmienia, to po co. Lepiej o tym porozmawiać co to dla was znaczy, bo może macie inne systemy wartości i inne poglądy na swiat i nie ma sensu wydawać tyle kasy na ślub, żeby za dwa lata wydawać ją znowu na rozwód..
39Sage, 03-11-09, 13:48
Z formalnego punktu widzenia to przecież nie ma problemu. Możecie zostać przy swoich nazwiskach. Widzę jednak, że Mroczny mocno ulega zapakowaniu się w śluby garnitur dla psychicznej satysfakcji swojej wybranki. Prawdopodobnie robi to nawet wbrew swojej woli.
zgłoś do moderacji40wqxdmk, 17-01-10, 17:22
ywqcqoiemtfzeqezbgeebhshivuxut
zgłoś do moderacji41rysik, 24-02-10, 08:55
Chciał żyć bez ślubu, Ty nie chciałaś - on poszedł na kompromis
zgłoś do moderacjiTeraz Twoja kolej na kompromiś! Prostę prawda! Związek to kompromis. A ponieważ widzę że Ty nie chcesz kompromisu tylko stawiasz na swoim, więc dla Ciebie związek to tylko branie a nie dawanie!
42JAG, 24-02-10, 12:07
Ze mną w instytucie pracuje koleżanka, która panieńskie nazwisko miała 6-cio sylabowe, mąż 4-ro. Ze względu na spory dorobek i plan wyjazdu na post doca zdecydowała się na przyjęcie podwójnego nazwiska. I co się zmieniło? Nic. Nadal publikuje pod swoim panieńskim nazwiskiem. Pisma naukowe nie wymagają przysłania kopi dowodu osobistego... Masa chińczyków ze wzgledu na dużą powtarzalność imion i nazwisk w ich społeczności publikuje pod pseudonimami i nikomu to nie przeszkadza. Moja koleżanka w życiu zawodowym (konferencje, publikacje, badania zlecone w labie [do tej pory nie zmieniliśmy jej nazwiska w księdze jakości - żaden auditor nie miał obiekcji]) nadal przedstawia się X Y chociaż w dowodzie ma X Y-Z.
Argument o karierze naukowej jest IMO tylko wymówką żeby postawić na swoim.
Druga sytuacja. Koleżanka mojej mamy nie przyjęła nazwiska męża. Żyli z tym kilkanaście lat i było OK. Miała wypadek samochodowy i leżała nieprzytomna. Trzeba było podjąć decyzję, która mogła uratować jej nogę. Oczywiście mąż musiał się podpisać. "Inne nazwiska? A ma pan jakiś dowód, że jest pan członkiem rodziny?" Tylko dobrej woli lekarza i temu że szkoła dziecka potwierdziła telefonicznie, że jako rodziców ma wpisanych pana XY i panią ZR ta babka ma nogę. Jakby się trafił lekarz trzęsidupa to trzeba by by było załatwiać odpis z USC (którego akurat po kilkunastu latach małżeństwa nie mieli, bo gdzieś się zużył) i nie wiadomo czy dziś pani ZR nie zasuwałaby z protezą...
Moja, od niedawna, żona załatwiła wszystkie papiery na dwa przejazdy do UG i jeden do izby lekarskiej. Przyjęła moje nazwisko po kresce. Jest lekarzem i jedyna rzecz, którą MUSIAŁA zmienić to dowód i prawo wykonywania zawodu. Wszystko inne ma na swoje nazwisko panieńskie. Paszport wymieniła rok po ślubie naturalną koleją (stracił ważność). Pacjenci znają ją dalej pod starym nazwiskiem (tylko pieczątka jest nowa, ale dostała ją w prezencie odemnie). Policjant, który ją legitymował po stłuczce słowem się nie zająknął, że w dowodzie jest A B-C, a w prawie jazdy A B.
Nie taki diabeł straszny. Kurkuma chcesz coś dla siebie - daj od siebie.
zgłoś do moderacji43Gola, 28-02-10, 20:44
Znam wiele kobiet które wybrały nazwiska "z kreseczka" a przecież w prywatnym zyciu przestawiaja sie swoim własnym, panieńskim. Papiery to jedno, a życie to drugie. Da się przez to realnie przejsć. Z czasem ludzie si eprzyzwyczaja i jak sie nie przedstawisz bedziesz rozpoznawalna.
zgłoś do moderacji44Ksenorex, 02-03-10, 21:30
Wiesz-moja małżonka również nie chiała zmienic nazwiska zastawiając się wyminą dokumentów.
zgłoś do moderacjiJednakże zdarzyło sie ze po ślubie znaleźmy w końcu nasz własny mały domek.
I ona i ja musieliśmy wymieniać dokumenty.
Tak czy owak papiery to nie argument. Uczelnia również.
Ale niechęć do zmiany nie musi wynikać z braku zaufania czy miłości.
Bywa tak ze jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych rzeczy których nie chcemy za nic ruszac.
Sądze ze nie powinieneś mieć za złe swojej przyszłej małżonce nic.
Z pewnością cie kocha a nazwisko-to tylko zwykła formalność.
45Adzia:), 03-05-10, 17:03
ta twoja żona jest żałosna przez jest taka tradycja jak ma jakis problem to niech se go wciska w innego faceta proonuje
ROZWIEDŹ SIĘ Z NIĄ!!!!!!!!!
zgłoś do moderacji