Ja_pierwsza:
On twierdzi, że przeze mnie za późno wstaje. Rzekomo ja zmuszam go, do zbyt późnego chodzenia spać. OK, nie jestem skowronkiem i najlepiej funkcjonuje mi się między 20 a 3 w nocy. I najchętniej chodziłabym spać o 3 i wstawała w południe. Pracujemy w domu, więc przecież nie musimy zrywać się z rana.
Ale on uważa, że późne wstawanie jest niehigieniczne i że powinniśmy się zmuszać do wcześniejszego kładzenia się spać. Dodam, że on też jest sową i też wstaje rano z niemałym poczuciem nieszczęścia:)
Ważne chyba w całym sporze jest to, że ja zawsze prowadziłam taki tryb życia i nigdy nie sugerowałam, że chcę go zmienić. Wręcz przeciwnie, cieszyłam się, że znalazłam osobę, która podziela taki sposób organizacji czasu.
Tylko, że jemu nagle odbiło na wcześniejsze wstawanie, a że sam tego nie lubi, to zwala winę na mnie:(
Uważam, że mam akurat rację. Czemu miałabym się dostosowywać do jego nagłych zachcianek, zwłaszcza, że wcale nie muszę? Poza tym wydaje mi się, że z jego strony to jest redukowanie swojego poczucia winy i przelewanie swoich frustracji na mnie:/
Ja_pierwszy:
Przez wiele lat żyliśmy trochę jak w innej strefie czasowej: kładliśmy się spać około 5 rano i wstawaliśmy w południe. Było to bardzo uciążliwe: wyzwaniem było zdążenie do banku, na pocztę albo zrobienie zakupów w warzywniaku. Szczególnie niefajnie było w zimie, ponieważ łapaliśmy się może na 2,3 godziny światła w ciągu doby...
W marcu zupełnie przypadkiem udało nam się radykalnie zmienić tryb życia: przez tydzień musieliśmy bardzo wcześnie wstawać, w związku z czym o północy padaliśmy jak kłody. W efekcie, samoistnie wyregulowaliśmy się tak, aby chodzić spać o północy i wstawać o ósmej.
Okazało się, że taki tryb życia ma dużo zalet. Po pierwsze, dużo korzystaliśmy ze światła dziennego. Po drugie, nagle zaczęliśmy mieć dużo więcej czasu i wszędzie zdążać na czas. *Razem* podjęliśmy decyzję, że postaramy się utrzymać dłużej taki tryb życia, choć wiedzieliśmy, że może nie być to proste.
Na początku szło nam dobrze. Później jednak zaczęło być pod górkę. Ja_pierwsza niby przypadkiem zasiaduje się dłużej wieczorem przed komputerem, a później robi problemu, gdu trzena rano wstać. Nie dość, że to ja muszę zawsze nastawiać budzik, to budząc ja_pierwszą czuję się jak sierżant w wojsku. Dodam, że jak ona siedzi długo przed kompem to mi też trudniej wcześniej zasnąć.
Nie podoba mi się, że podjęliśmy wspólnie jakieś postanowienie, a ciężar psychiczny wcielania go w życie spada tylko na mnie. Co gorsza, mam wrażenie, że ja_pierwsza nieustannie stara się je zasabotować... :(
1pani Zosia, 13-05-09, 01:03
Rozwiązaniem problemu może być tylko kompromis polegający na tym, że będziecie wstawać rano przez miesiące parzyste, a późno - w miesiące nieparzyste.
zgłoś do moderacji2kazik, 13-05-09, 12:22
kurde, w ogóle nie widzę problemu. ja i moja połówka mamy nieco inaczej wyregulowane zegary biologiczne i wychodzi na to, że ja kładę się spać koło północy (bo chce mi się wtedy spać i już), a ona siedzi ile chce. ja sobie nastawiam budzik na wpół do ósmej i wtedy wstaję, żeby o 8:30 być już w bibliotece -- tak mi odpowiada, tak mi się dobrze pracuje. ona natomiast lubi sobie pospać i śpi -- co mi do tego, hę?
widzi mi się, że nudzi Wam się za mocno i szukacie problemów tam, gdzie ich nie ma.
zgłoś do moderacji3guaxary, 14-05-09, 14:57
Może być tak, że on chciałby wcześniej wstawać (pomińmy powody), ale chciałby, żeby wstawali razem, bo...po prostu sam nie ma tyle silnej woli i stąd jego frustracja (którą kanalizuje na niej). Sprawa do przemyślenie dla niego - czy nie może tak sobie zorganizować, żeby kłaść się i wstawać, tak jak jemu odpowiada - przestać być 'papużką-nierozłączką'.
Ona powinna przemyśleć, czy rzeczywiście taki tryb życia jest higieniczny. I może zaproponować kompromis - np. na początek spróbować kłaść się spać i wstawać godzinę wcześniej.
(P.S. Mnie i mojemu partnerowi udało się w ten sposób dojść do kładzenia się spać o 2 i wstawania o 9 - naprawdę inna jakość życia, niż gdy spaliśmy do 12)
zgłoś do moderacji4guaxaryo, 14-05-09, 15:05
Przepraszam, zapomniałam napisać czegoś, co wydaje mi się najistotniejsze: będąc w związku trzeba 1. dopuścić to, że drugiej osobie coś się może odmienić, 2. jeśli jest to sprawa która nie przekreśla bycia razem, trzeba wspólnie ustalić nowe reguły gry, 3. strona, której coś się zmieniło musi pamiętać, że tej drugiej odpowiada status quo
zgłoś do moderacji5zazulka, 14-05-09, 16:08
Faktem jest, ze lepiej jest wstawac wczesniej.
zgłoś do moderacjiŚwiatlo dzienne (wbrew temu, w co chcialabym wierzyc...) jest bardzo potrzebne do zachowania zdrowia psychicznego i fizycznego.
Rozumiem jednak osoby, ktore lepiej pracują w nocy - i mowie to z pozycji sowy mającej męża skowronka (czy raczej spiocha, ktory MUSI spac o 2-3 godziny dłuzej niz ja!).
Można sprobowac przestawić się na porę środkową - pomiedzy dramatycznie pozna a dramatycznie wczesna, lub zaakceptować to, że małżonek/nka wstaje pozniej/wczesniej. I tyle :)
U nas funkcjonuje to tak, ze kiedy ja siedze godzinami przed komputerem mój maz smacznie chrapie. Wstajemy razem (lub ja chwile wczesniej). I to jakos gra :)
6imoł, 15-05-09, 01:18
Ja_pierwszy - myślisz, że przestawienie się jest takie proste.
Ja miałam podobnie - przez 2 tygodnie musiałam wstawać rano (8-9) i potem myślałam, że super, przestawiłam się na wstawanie ok 10. po następnym tygodniu wszystko wróciło do normy.
ostatnio znowu - przez pewien czas musiałam wstawać wcześniej, przestawiłam się na ok 2 tygodnie, znowu wróciło do normy.
to nie zależy od "postanowienia" czy "decyzji".
Tobie jest łatwiej, ok. Ale Ja_pierwsza widocznie nie potrafi się przestawić. jest sową.
widzimisię tu nie ma nic do rzeczy.
ciekawa jestem czy "skowronki" dałyby się przestawić na chodzenie spać o 3 i wstawanie o 12, nawet jeśli by mogły? nie sądzę.
a np mój tata to skowronek, mama to sowa. idą na kompromis, ona czyta do późna, a on się jakoś nauczył zasypiać przy lampce, on wstaje wcześnie, ona jeszcze śpi.
zgłoś do moderacjijak chcesz załatwiać sprawy, możesz sam, bez ściemy - nie trzeba wszystkiego robić razem.
a Ja_pierwsza na pewno potrafi wstać jeśli musi, a jak nie musi to o co kaman ;)
7paskudek1, 15-05-09, 14:45
problem widze tylko w jednym przypadku - jeżeli mieszkacie w jednym pokoju, bez możliwości odizolowania się w drugim. I tak - jak jedno usiłuje zasnąc a drugie siedzi przy komputerze - moze to rpzeszkadzać. A rano - jedno wstaje bo: musi, chce, a drugie jeszcze CHCE pospać. Tez sie robi problem jeżeli osoba wstająca wczesniej nie ma się gdzie udać i przeszkadza.
zgłoś do moderacji8promyk:), 16-05-09, 09:15
A nie planujecie dzieci przypadkiem? Swietnie regulują poranne wstawanie :)
zgłoś do moderacji9Kowalik, 22-05-09, 18:54
Moim zdanie spanie dłużej niż do 10:00 jest wbrew naturze i rozregulowuje cały tryb dnia...
zgłoś do moderacji10tfu.tfu, 04-09-09, 11:05
nie umiem zasnąć przed północą, wstać muszę najpóźniej o 7:30. jestem wiecznie zmęczona, łapię wszystkie wirusy, a niedziele przesypiam. potrzebuję 8h snu i od zawsze nienawidziłam wstawania bladym świtem. nie wierzę, że da się "przestawić" na coś takiego. muszę wstawać o 7:30, ale gdybym mogła wstawać np. o 9, to byłabym najszczęśliwsza na ziemi...
zgłoś do moderacji11roland, 23-02-10, 16:06
jesteś walnięta w psychikę co tu dużo mówić :/
zgłoś do moderacji12Marcin, 24-02-10, 09:09
Mam podobną sytuację. Ja_pierwszy ma rację. Rozumiem, że może być początkowo trudne kładzenie się i wstawanie wcześniej, ale jest to jak najbardziej wykonalne. Trzeba po prostu być na to zdecydowanym i być konsekwentnym w swojej decyzji. Jak już wcześniej było napisane, jeśli jest taka sytuacja, że *musimy* przez tydzień lub dwa wstawać wcześniej to także kładziemy się wcześniej i jest ok. A później jak już nie ma przymusu powodem porażki jest brak samodyscypliny - jeśli raz pójdziemy później spać to też później wstaniemy, itd - i problem się będzie nakręcał. Chodzi o to, żeby wyznaczyć sobie optymalną godzinę (czy to będzie 7 czy 8 czy 9 to już nie ważne, byle nie później bo tracimy dzień) i wstawać tak nawet jak nie do końca nam się chce. Raz będziemy bardziej wyspani, raz mniej to normalne. Ale moim zdaniem najzdrowszy jest po prostu regularny tryb z dużą dozą światła słonecznego:)
zgłoś do moderacji