Buba:
W naszym mieszkaniu kuchnia jest moją domeną. On od wielkiego święta ugotuje coś, co umie i lubi robić (bigos, golonka, takie rzeczy), ale na co dzień to ja odpowiadam za wyżywienie naszej rodzinki. Co więcej, bardzo mi to odpowiada, bo bardzo lubię gotować i "przy garach" najlepiej na świecie się relaksuję.
W mojej kuchni stosuje kilka sprytnych patentów, z których część nauczyła mnie jeszcze moja Mama. Kazda rzecz ma swoje miejsce, nawet jedzenie w lodówce, przyprawy w zależności od rodzaju są w różnych pudełkach, książki kucharskie są ułożone wedle pór roku, itp. Bardzo sobie chwalę swój system, zapewne jakieś niesamowite ilości czasu udaje mi się dzięki niemu zaoszczędzić :)
Mój TŻ w zasadzie nie ma problemu z przestrzeganiem mojego systemu. Nawet z tymi porami roku sobie radzi, choć byłam przekonana, że to nie jest na męską głowę :) Niestety, z jedną regułą nie może sobie poradzić. Otóż w szufladzie mam plastikowy pojemnik na sztućce, z osobnymi komorami na łyżki, noże, widelce, widelczyki do ciasta, itp. Rzecz jasna, chciałabym, aby każdy rodzaj sztućców trafiał do odpowiedniej komory. Niestety, mój najdroższy z jakiegoś powodu ma z tym kłopoty i jak wyciąga rzeczy ze zmywarki ZAWSZE musi coś w sztućcach pomieszać. Do tej pory zagryzałam zęby i nic nie mówiąc robiłam porządek, jednak ostatnio przebrała się miarka. Coś gotowałam i odruchowo sięgnęłam po łyżkę w ogóle nie patrząc. I mało by brakowało, abym się zacięła, bo w komorze na łyżki leżał nóżyk do warzyw, ostrzem w dół!
Zrobiłam swojemu TŻ karczemną awanturę i do tej pory wydaje się na mnie lekko z tego powodu boczyć (choć przeprosiłam). Jednak prawda jest taka, że mój system odnośnie sztućów jest bardzo prosty i no nie wiem, intuicyjny. A ja naprawdę mogłam się pociąć! Co gorsza, dokładnie tak samo robił mój Tata i pamiętam jak strasznie to drażniło moją Mamę. Nie chciałabym, aby tak to wyglądało w naszym Domu.
Niesłusznie skrzyczany:
Najdroższa, to, że Ty postanowiłaś zostać kuchennym Brucem Lee nie znaczy, że wszyscy inni muszą mieć podobne ambicje. Zajmowanie się brudnymi naczyniami jest przykrym obowiązkiem przez który traci się czas i należy tę stratę czasu jak najbardziej ograniczyć. Specjalnie po to kupiliśmy zmywarkę: aby tracić mniej czasu.
Kiedy ja wyciągam naczynia ze zmywarki, robię to na autopilocie, bez koncentrowania się na tej obmierzłej czynności. Myślami jestem gdzie indziej. Ba, często nawet nie pamiętam szczegółów wyciągania naczyń, tak mało się nad tym koncentruję. Życie jest za krótkie i jest zbyt wiele rzeczy do zrobienia.
Dlatego, nie dziw się, jeżeil czasem jedna łyżeczka lub jeden nożyk do warzyw trafi nie tam gdzie trzeba: takie drobne pomyłki to niezbędne koszty efektywnego działania. Nasza kuchnia nie jest elektrownią jądrową i z powodu jednego widelczyka nie dojdzie do katastrofy. Wreszcie, nadmierna rutyna nie jest dobra dla mózgu. Dzięki temu, że okazjonalnie coś się nie zgadza z Twoim systemem tworzą Ci się nowe połączenia neuronalne, więc właściwie powinnaś być mi wdzięczna. ;-)
Poza tym, nie mogłabyś następnym razem zamiast robić, jak to ładnie określiłaś, karczemnej awantury, od razu siąść do komputera i uzewnętrznić swoją złość w formie pisemnej? Wczorajszy wieczór byłby o tyle przyjemniejszy :-)
1amelcia, 19-05-09, 17:54
Buba, ja też mam ten sam problem z współlokatorami. Rozumiem doksonale pojedyńczą pomyłkę, ale gdy notorycznie widelce leżą w łyżkach, a woreczki od przypraw zostają otwarte, można się na prawdę zdenerwować. Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji jest rozmowa. Albo: zakąż swemu TŻ wstępu do kuchni. Ta druga opcja niestety ma olbrzymi minus - oznacza, że już więcej nie możesz liczyć na pomoc w kuchni. Musisz się zastanowić: czy wolisz znosić pomieszane naczynia czy pożegnać się z pomocną ręką TŻ?
zgłoś do moderacji2Ja, 19-05-09, 19:42
Ludzie, nie warto. Moi starsi kilka razy dziennie robią sobie o takie rzeczy awantury - naprawde, jest ciężko.
Buba to, że tak porządkujesz swoją kuchnię jest oznaką, że nie możesz sobie z czymś poradzić. Może masz jakiś emocjonalny problem, którego nie rozwiązałaś? Moze coś w Tobie siedzi? Warto o tym pomyśleć.
Niesłusznie Skrzyczany, kup może większy pojemnik na sztućce? Zeby nie mieszały się? :)
zgłoś do moderacji3julencja, 19-05-09, 20:09
Tez uważam, że to w ogóle nie jest powód do konfliktu. Pewnie, że skaleczenie się nożem wsadzonym do szuflady na sztorc może wywołać gorące emocje i wkurzenie (więc się bubie nie dziwię:), ale bez przesady. Porządek w kuchni to nie jest cel - to jest najwyżej środek do wygodniejszego życia. Środki trzeba podporządkowywać celom, a nie na odwrót.
Niesłusznie skrzyczany (a właśnie, że słusznie:) - nie rozumiem, czemu boczyłeś się na bubę. To chyba normalne, że nie była zadowolona z zastawionej na nią przez ciebie pułapki. Pomyśl też czasem, że Twoje "zdroworozsądkowe" podejście może komuś wyrządzać normalną fizyczną krzywdę.
zgłoś do moderacji4richard, 19-05-09, 20:21
@julencja Ale przecież Buba wcale się nie skaleczyła! Cała awantura jest o to, że Buba *niemalże* się skaleczyła, co jest pewną przesadą. Z drugiej strony, pomieszane sztućce są strasznie wkurzające, a wkładanie ich do właściwych pojemników nie jest takie trudne. Właściwie, jak najbardziej da się to robić bez myślenia. Pomijam już fakt, że zazwyczaj są one tak skonstruowane, że ich wielkość pasuje do rodzaju sztućców, więc łatwiej tego przestrzegać niż nie.
Zastanawia mnie z kolei co innego. Odnoszę wrażenie, że Niesłusznie Skrzyczany tak naprawdę zazdrości Bubie bycia "kuchennym Brucem Lee" i mieszanie sztućców może być takim drobnym sabotażem, raczej nieświadomym. Szczególnie, że NS chyba jakieś tam ambicje kulinarne ma (ta golonka i ten bigos)... Niewykluczone, że bałagan w szufladzie to sposób, w jaki podświadomość NS krzyczy, że też chce mieć coś do powiedzenia w kuchni. Być może problem rozwiąże się sam, Bubo, jeżeli zaproponujesz NS wspólne gotowanie? Wspólne pichcenie może być naprawdę bardzo fajne! Szczególnie, że jeśli NS też będzie korzystał z kuchni, bardzo szybko doceni zalety sensownie posortowanych sztućców.
(A ludziom się wydaje, że zachowania biernoagresywne to domena kobiet :-)
zgłoś do moderacji5Lilka, 19-05-09, 22:00
Skad ja to znam - tez mam fiola na punkcie takich rzeczy, dodatkowo tez np. symetrii. Lubie, jak cos jest tak, a nie inaczej, bo po prostu tak jest i koniec. Nawet jesli to drobnostka, zupelnie niezrozumiala dla innych. I na szczescie moj M to szanuje, ja tez staram sie szanowac jego upodobania, np. to, ze lubi pic Cole tylko z jednej szklanki. Jak dla mnie nie ma roznicy, ale skoro dla niego to wazne, to jak do obiadu mamy cole i ja nakrywam do stolu, to dam te konkretne, jego ulubione szklanki, bo co mi szkodzi. Kazdy ma liste rzeczy, ktore sa dla niego wazne i nalezy to uszanowac, inaczej sprawia mu sie przykrosc. Szczegolnie, ze wlozenie widelca do dobrej przegrodki nie jest az takim duzym wysilkiem.
zgłoś do moderacji6Inga, 19-05-09, 22:47
Ja rozumiem Bubę, rozumiem, że drobiazgi doprowadzają ją do szału, rozumiem, że chce mieć porządek, naprawdę rozumiem,
ALE
uważam, że jeśli to TYLKO sztućce, to warto zacisnąć zęby i powiedzieć "trudno". Ok, inna sprawa, gdyby Luby sypał cukier do pudełka po mące z napisem ryż, robił bałagan w przyprawach, nie umiał ułożyć naczyń po wyjęciu ze zmywarki, kładł ser na półce z wędlinami I JESZCZE DO TEGO kładł sztućce, tam, gdzie nie powinien. Wtedy stwierdziłabym, że należy przeprowadzićrozmowę i uświadomić niejako Mężczyznę, który nie szanuje czyjejś pracy (włożonej w porządkowanie) i ma w nosie czyjś ład. jednak jeśli to tylko głupie sztućce, których ułożenia zwyczajnie nie może spamiętać, to odpuścić :) są ważniejsze rzeczy...
Niesłusznie skrzyczany-ale weź się za siebie, co? ;) To, że staję po Twojej stronie nie oznacza, że teraz możesz powiedzieć "no i fajnie, mam sprzymierzeńca". Postaraj się trochę :)
zgłoś do moderacji7mx, 20-05-09, 10:43
Myślę, że problem tkwi gdzie indziej.
zgłoś do moderacjiWkładanie sztućców do szuflady trwa 30 sek. nawet gdy się je sortuje. To, że ów (nie)słusznie skrzyczany nie raczy poświęcić tych 30 sek., żeby sprawić przyjemność Bubie, świadczy o tym, że ma gdzieś to, co ona uważa.
Co z resztą widać w jego odpowiedzi - w końcu on robi dobrze dla jej mózgu, o co głupia baba ma pretensje.
Ciekaw jestem co takiego ważnego robi, że mu szkoda tego czasu? Ogląda mecz? Chyba, ze dla niego odróżnienie widelca od noża to problem.
Buba - przestań się przejmować tym na czym jemu zależy. Nie warto się starać. To będzie lepsze dla jego mózgu.
8fanka_dody, 20-05-09, 19:02
Wydaje mi sie, ze zycie z pedantami jest rownie uciazliwe jak z balaganiarzami. Biore strone skrzyczanego, bo uwazam, ze chlopak sie stara i przez to, ze cos nie jest na 100% nie warto robic awantury.
zgłoś do moderacji9Kamila, 20-05-09, 22:02
A może Buba poczuła że Niesłusznie skrzyczany ma gdzieś jej potrzeby, zdrowie i bezpieczeństwo. Że po prostu o niej nie myśli. Do tego możliwość skaleczenia się przez Bubę bagatelizuje. A przecież mężczyzna powinien bronić swojej kobiety. Bić tych którzy chcą ja skrzywdzić a nie sam podkładać jej ostrza i jeszcze z tego żartować ;)Incydent z nożem faktycznie był drobny i oczywiście nie wart awantury. Ale może gdyby niesłusznie skrzyczany okazywał Bubie więcej troski i miłości na innych polach (nie tylko w kuchni), Bubie nie byłoby tak przykro.
Niesłusznie skrzyczany może faktycznie obrazić się na reakcje niewspółmierną do jego winy. Zwykła chwila rozkojarzenia każdemu może się zdarzyć. Ten się nie myli kto nic nie robi.
Po awanturze nie myśli w tym o tym jak poczuła się Buba, tylko o swoim poczuciu krzywdy. Bo za małą winę jaką jest odłożenie jednej rzeczy nie na miejsce został ukarany taka awanturą. A być może na codzień się stara i utrzymuje porządek. Takich codziennych starań zazwyczaj się nie dostrzega. Osoby którym utrzymanie porządku przychodzi z łatwością często nie zdają sobie sprawy jak bardzo muszą się starać osoby dla których nie jest to takie „naturalne” . Że myślą o drugiej osobie i tylko dla drugiej osoby wykonują wiele zbędnych swoim zdaniem czynności.
to może oboje się przeprosicie?
zgłoś do moderacji10Bellissa, 21-05-09, 21:06
Buba ty masz chyba lekką paranoję... Trochę z tym wszystkim przesadzasz chyba... Jednak bądź co bądź to nie tylko twoja kuchnia i twój TŻ ma do niej takie same prawo , nie jest tylko gościem w kuchni... też ma prawo gotować, moze chciałaby np. spróbować coś ugotować a ty coś mi się zdaje po prostu nawet tego do siebie nie dopuszczasz... Jak kapral i jego uczeń ;) Lekka paranoja. Całkowicie obstaję za "niesłusznie skrzycznym"
zgłoś do moderacji11fiolka, 22-05-09, 08:42
a tak z innej beczki- wy tak uroczo rozmawiacie :) zwłaszcza Niesłusznie skrzyczany się zgrabnie wypowiada :P
zgłoś do moderacji12T., 30-05-09, 03:54
Skrzyczany: Buba pisze, że to ona prowadzi kuchnię, jest to więc jej miejsce pracy, w którym Ty pracujesz sporadycznie. Pod pozorem pomocy (a więc wymuszając wdzięczność) czy też wypełniania obowiązków (="jestem w porządku") robisz jej tam bałagan. Trzeba niezłej czelności, żeby z takiej pozycji w ogóle wchodzić w dyskusję, a co dopiero z takimi "argumentami". Życie jest za krótkie i za przykre, żeby tracić czas i nerwy na użeranie się ze skutkami czyjegoś lekceważenia.
zgłoś do moderacji13miła mała mi, 28-07-09, 16:26
Czy Niesłusznie skrzyczany nie mógłby poświęcić trochę więcej uwagi i pomagać Bubie bardzo dokładnie, tak jak ona sobie tego życzy? Chyba wiedział, że wiąże się z perfekcjonistką:)
zgłoś do moderacji14kropkapodi, 05-08-09, 00:04
Błahostka, ale rozumiem frustrację Pani-co za problem spojrzeć, gdzie co się wrzuca, no naprawdę.;)
Choć uargumentowanie Pana przyprawiło mnie o czkawkę z radości;D
Nie głosuję, bo spór prawdopodobnie zażegnano;).
I proszę-następnym razem, jak się pożrecie o coś takiego również to opiszcie;D
zgłoś do moderacji15Dixa, 17-08-09, 09:46
Kobieto! Ty jesteś jak dziecko, byś się przecięła? Straszne! Może pampersa jeszcze być chciała, co?
zgłoś do moderacji16tfu.tfu, 04-09-09, 10:49
no, ja bubę rozumiem, bo mam paranoję na tle rzeczy na swoim miejscu ;) dzieki temu nawet gdy fizycznie mam bałagan, jestem w stanie wyciągnąć rękę i automatycznie znaleźć coś, czego potrzebuję ;)
zgłoś do moderacjiwkurza mnie "przekładanie", bo zaburza moją percepcję i wprowadza dysonans poznawczy ;) a na poważnie: warto ustalać takie rzeczy. ja proszę grzecznie o odkładanie na miejsce wyjaśniając przy tym dlaczego to takie ważne. mój Luby jest typem chaotycznym, coś gdzieś wrzuci, potem biega w amoku i szuka na 3 minuty przed wyjściem, a mnie skacze ciśnienie ;) całe szczęście, póki co, moich rzeczy nie wrzuca gdzieś ;)
17marsjanek, 14-09-09, 15:29
radze wam wyrzucić wszystkie sztucce i poslugiwać się patyczkami hinskimi. nikt sie nie pokaleczy a twoj Tz nie bedzie mial problemu w odroznieniu od siebie dwoch takich samych patyczkow :-)
zgłoś do moderacji18marsjanek, 14-09-09, 15:31
chinskimi*
zgłoś do moderacji19misia, 16-10-09, 21:13
spadłam z krzesła ze śmiechu. Ta pani się powinna leczyć, bo ta jej pedanteria zakrawa na poważną chorobę.
zgłoś do moderacji20online, 21-12-09, 03:12
Tak, pewnie tak jest
zgłoś do moderacji